Przedłużamy letnie trendy! Bomberka zyskała już miano kultowej. Klasyczna kurtka wojskowych pilotów nie znika z łask od niemalże stu lat, przeżywając obecnie swój renesans. 
Pomysł na jej fason został stworzony z prozaicznego powodu - gdy podczas pierwszej wojny światowej kabiny samolotów były otwarte, ich ciało musiało być szczególnie chronione przed warunkami atmosferycznymi - musiała być jednak na tyle plastyczna, by nie krępowała ruchów pilotów. To była recepta na sukces Lesliego Irvina - gdy w roku 1926 jego fabryka zaczęła produkcję, manufaktura nie nadążała z ilością zamówień. Z biegiem rozwoju świadomości modowej i poszukiwania własnej drogi, bomberka wróciła do łask zaledwie czterdzieści lat później, zyskując uznanie młodych, zbuntowanych subkultur wprost z londyńskiej ulicy. Niedługo potem pokochali je również hip-hopowcy.

Jej przewrotna historia nie wpłynęła na obecność w świecie współczesnej mody. Gdy w 2014 roku w kolekcjach światowych projektantów pojawiły się jej zmodernizowane modele, podbiły serca każdego wielbiciela dobrego stylu. Któż nie pamięta Pharella Williamsa w kwiecistej, satynowej wersji lub oryginalnego kroju autorstwa Takahiro Miyashita, chętnie zakładanego przez Kanyego Westa? Dziś nosimy je tak, jak jakiś czas temu zaprezentowała Ellie Goulding - luźno, obszernie, z połyskiem satyny. Nonszalancko, lecz z nutą elegancji.


Kurtka bomber - jak ją nosić?

Obowiązkowo zakończona ściągaczami. Materiał - ortalion lub inny syntetyk, ewentualnie bawełna, często z połyskiem. Może być obszerna, noszona luźno, lecz również w wersji slim - bardziej kobieca, dopasowana.

















Propozycje z sieciówek































Uniwersalna, praktyczna - to jej największe zalety. Dzięki swoim cechom, łączącym wygodę z niebanalnym charakterem z pewnością nie prędko odejdą w zapomnienie, zostając z nami na dłużej. Osobiście najprawdopodobniej należę do największych fanek pilotki, którą często łączę ze sportowym obuwiem i idealnie skrojonymi jeansami - jest wówczas szczególnie podkreślona w całości. Jedno jest pewne - to model dla każdego, niezależnie od figury czy preferowanego stylu.
Szanowne, która z Was nie wyobraża sobie swojej szafy bez bomberki? Z czym najczęściej ją nosicie?

Gdyby istniał konkurs, w którym kryterium byłaby ilość przetestowanych kosmetyków do cery mieszanej, z pewnością uplasowałabym się wysoko w rankingu laureatów. Trudno mi znaleźć krem idealny, ponieważ stan mojej skóry zmienia się w trybie natychmiastowym, z dnia na dzień - od tłustej, wymagającej porządnego zmatowienia oraz pozbycia się niedoskonałości, przechodzącą przez stan idealny, aż do momentu, w którym poziom jej nawilżenia osiąga moment krytyczny, stając się ewidentnie zmęczoną.
Gdy na sklepowych półkach pojawiła się nowość marki Garnier - korygujący krem matujący - trudno było mi przejść obojętnie. Dlaczego? Producent mówi o nim..

Korygujący krem matujący to produkt stworzony do walki z głównymi problemami cery trądzikowej, ze skłonnością do niedoskonałości:
  • widocznie zwęża pory
  • redukuje niedoskonałości i zaskórniki
  • zmniejsza widoczność śladów po niedoskonałościach i wygładza skórę
  • matuje i zmniejsza błyszczenie skóry
  • nawilża przez 24h.

Doświadczona poprzednimi próbami znalezienia kremu jednocześnie matującego, jak i nawilżającego postanowiłam dać mu szansę. Jakie były efekty naszej współpracy? Zapraszam do zapoznania się z recenzją.



Moja opinia.. 
Wąską tubkę z zawartością czterdziestu mililitrów kremu otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, na którym zawarte są wszelakie istotne informacje dotyczące składników oraz stosowania. Wydobycie odpowiedniej ilości nie sprawia żadnego problemu za pomocą podłużnego, higienicznego aplikatora otoczonego odkręcaną nakrętką. 
Krem ma lekką, nie klejącą konsystencję - płynnie się rozprowadza, szybko wchłaniając się w skórę, dzięki czemu z powodzeniem może być stosowany pod makijaż. Zapach w moim odczuciu jest bardzo przyjemny - typowy dla tej linii Garniera - choć intensywny, z nutą męskich perfum, nie utrzymuje się długo. Cena tej przyjemności waha się od 18 złotych (drogerie internetowe), aż do 34 zł. (Empik).


Działanie..
Latem, za sprawą panujących temperatur rzadko kiedy używam jakichkolwiek kosmetyków kolorowych - produkt ten miał zatem szerokie pole do popisu. Jako, iż nocą stawiam na kremy głęboko nawilżające, stosowałam go głównie na dzień - czyli wtedy, gdy najbardziej zależy mi na efekcie zmatowienia. Do tej pory większość kremów matujących dawała efekt odwrotny do zamierzonego - działanie opierało się na mocnym wysuszeniu, dzięki czemu skóra produkowała jeszcze więcej sebum. W tym przypadku takiego efektu nie ma; pozostawia cerę mniej błyszczącą, a zarazem delikatnie nawilżoną - satynową w dotyku.
Nie mam dużego problemu z niedoskonałościami - zazwyczaj są to delikatne zmiany w obrębie często przesuszonych policzków, rzadko kiedy w innym miejscu. Początkowo moja skóra była nieco zapchana - choć trudno mi powiedzieć dlaczego, zbiegło się to z okresem stosowania kremu. Po kilku dniach regularnej aplikacji pory nieco się zwężyły, zaskórniki na nosie stały się mniej widoczne, a twarz wizualnie gładsza. Niestety, nie poradził sobie z drobnymi wypryskami, lecz z całą pewnością pomógł zagoić ślady po starszych wykwitach.  

Skład.. 
W składzie głównymi przodownikami są dwa produkty - złuszczający i przeciwbakteryjny kwas salicylowy oraz ekstrakt z borówki, działający na skórę antyoksydacyjnie, nawilżająco, jednocześnie posiadający umiejętność zwalczania zmian trądzikowych. Mała uwaga do posiadaczek cery wrażliwej - dość wysoko w składzie zawiera alkohol.






_____

Odpowiedz w komentarzu na dwa pytania:
1. Który owoc nawilża skórę, jednocześnie działając wygładzająco i pomagając zwalczyć zmiany?
2. Czego oczekujesz od idealnego kremu?

Czas trwania konkursu - 
od dnia dzisiejszego do 23.07.2016, 23:59. 

Wyniki w komentarzu pod postem pojawią się maksymalnie do godziny 23:59 dnia 24.07.2016.

Pełen regulamin uczestnictwa znajduje się tutaj

Powodzenia!


Wszem i wobec wiadomo, jak wielką gadżeciarą jestem. Kocham wszystkie akcesoria, które pomagają mi się zorganizować: pudła, pudełeczka, segregatory, podręczne szufladki. Największą miłością jednak pałam do organizerów kosmetycznych, których zawartość pieczołowicie otaczam wyjątkową opieką. Dlaczego?
Staranność i organizacja to dwa wyjątkowo pożądane elementy w moim zawodzie - będąc profesjonalną stylistką rzęs istotny jest dla mnie każdy atrybut, który pomaga wykonywać tą pracę. Dziś chciałabym przedstawić Wam moje ulubione akcesorium ostatnich tygodni - podkładkę do rzęs marki Noir. 


Metod organizacji rzęs przeznaczonych do aplikacji jest wiele - do dziś można spotkać stylistki, które paski z rzęsami przyklejają do swojej dłoni lub.. czoła klientki. O ile w pierwszym przypadku jedynym problemem może być coraz to słabsze wiązanie kleju przytwierdzonego na spodzie paska, o tyle drugi sposób jest zazwyczaj niekomfortowy dla klientki - często niestety również się zdarza brak zachowania dostatecznej higieny, aplikując paski bez odpowiedniej podkładki, bezpośrednio do czoła.
Od samego początku swojej styczności z rzęsami na pasku poszukiwałam idealnej paletki, która pomoże mi je utrzymać w ryzach. Bardzo często w trakcie jednego zabiegu mieszam różne skręty rzęs (przykładowo - skręt C w kącikach wewnętrznych, schodzący ku skrętowi D lub L+ w kącikach zewnętrznych). Chcąc zaoszczędzić na czasie, który przeznaczam na zmianę paletki z innym profilem poszukiwałam tej jednej, jedynej - idealnej, która będzie zarówno praktyczna, jak i przede wszystkim poręczna.

Parametry wypisuję zmywalnym markerem - używamy takiego, który nie potrzebuje do zmycia acetonu.

Dlaczego warto zainwestować w podkładkę Noir?

♥ 
Idealne połączenie dwóch standardowych podkładek - 
mieści aż dwa rodzaje rzęs, osiemnaście pasków na raz w aż dziewięciu różnych długościach;

♥ 
W porównaniu do ściągania rzęs bezpośrednio z opakowania, znacznie przyspiesza aplikację;

♥ 
Poszczególne paski rzęs są dokładnie rozdzielone - wraz ze wzrostem ich długości, powiększa się również wolna przestrzeń na podkładce, dzięki czemu rzęsy są bardziej widoczne;

♥ 
Pomimo swojej pojemności, ma stosunkowo niewielkie wymiary - 13x13 cm.;

Wykonana jest z akrylu, dzięki czemu nawet, gdy nieumyślnie spadnie z wysokości, nie grozi jej połamanie się bądź odkształcenie;

Dobrze trzyma paski rzęs bez uprzedniego przygotowania. Te, których już nie potrzebujemy, bezproblemowo usuwamy.

Idealne ściągnięcie kępki z paska!



Cena podkładki z dołączonym kamieniem do kleju to pięćdziesiąt złotych. Swoją zamawiałam w sklepie LashLove - kliknij tutaj


_____


Drogie Panie, czy któraś z Was podziela moją pasję - tworzenie na oczach pięknych wachlarzy? Jaka taktyka separacji rzęs w pasku jest dla Was najwygodniejsza?  

Gdyby postawić koło siebie wszystkie współczesne kobiety na świecie, pomimo różnic wieku, pochodzenia oraz zasobności portfela łączyłoby nas jedno - umiłowanie do zakupów. Kobiety uwielbiają nowe rzeczy. Jest to kwestia tego, że kobieta lubi się podobać, bynajmniej nie tylko męskiemu gronu. Amerykańscy naukowcy, analizując zachowania oraz decyzje osobników obu płci zgodnie ustalili, że to właśnie my, kobiety robimy zakupy impulsywnie. Ba - nic to niespotykanego.. Która z nas nie zna nie trzymania się wyznaczonej listy, zdecydowanie częściej kierując się emocjami bądź chwilowo wysnutym, racjonalnym powodem? Bardzo często okazje są na tyle kuszące, że wyznaczamy na nie ilość pieniędzy, której nie miałyśmy w planach. Jak temu zaradzić?


Jak zaoszczędzić na ubraniach i kosmetykach?


1. Baw się w łowczynię promocji
Śledź na bieżąco gazetki promocyjne - zarówno w Internecie bądź specjalnych aplikacjach,  jak i również te w prasie kobiecej. Obserwuj oferty portali z kodami rabatowymi, których dziedziny najbardziej Cię interesują. Dlaczego kody rabatowe? To proste - dzięki nim możesz mieć to, czego zapragniesz za mniejszą kwotę, aniżeli mówi o tym cenowa etykieta.

2. Bądź aktywna w sieci
Większość marek zarówno kosmetycznych, jak i odzieżowych jest aktywnych w sieci - posiadają własne strony WWW lub inne konta w portalach społecznościowych. Większość z nich wspomaga swoich klientów atrakcyjnymi ofertami, jak choćby zniżki na zakupy po zapisie do newslettera bądź po określonym działaniu na fanpage'u.

3. Załóż świnkę skarbonkę
Choć sposób ten należy do niego archaicznych, znany nam jeszcze z czasów dzieciństwa, równie dobrze sprawdza się w życiu dorosłym - szczególnie wtedy, kiedy odkładanie pieniędzy na koncie sprawia nam trudność. Wrzucając do naszej skarbonki zaledwie pięć złotych dziennie w skali miesiąca posiadamy aż sto pięćdziesiąt złotych. Prosta matematyka - rocznie to aż 1825 złotych wolnych funduszy!

4. Rób zakupy w sieci
Zazwyczaj sklepy internetowe posiadają ofertę o wiele bardziej korzystną, aniżeli ich stacjonarni konkurenci. Bardzo często ceny są o wiele niższe ze względu na unikanie kosztów, jakie generuje prowadzenie działalności nieruchomej. Ponadto, dzięki wykorzystaniu np. kodów rabatowych Douglas oszczędzasz kilkukrotnie bardziej - bo nawet do sześćdziesięciu procent.

5. Kupuj rozważnie
Zrób listę zakupów, dzieląc ją na dwie części - na rzeczy niezbędne oraz umilacze - skrupulatnie się jej trzymając. Każda z nas doskonale wie, jak bardzo nowa, w dodatku przeceniona para butów potrafi poprawić kobiecy humor - pytanie tylko, czy nie jest ona kolejnym nieudanym nabytkiem.

6. Zainteresuj się zakupami grupowymi
Niezliczona ilość portali często oferuje doskonałe okazje cenowe - szczególnie, jeśli interesuje nas zakup kilku egzemplarzy. 

7. Bierz udział w konkursach
Czy jest coś piękniejszego, aniżeli otrzymywanie prezentów? Kto nie gra, pozbawia się szansy na wygraną. 

8. Wyznacz, czego dokładnie potrzebujesz
Nigdy nie kupuj w ciemno! Określ swój typ kolorystyczny - zarówno w kwestii ubrań, jak i również kosmetyków - oraz zamierzenia, jakie mamy wobec nowej rzeczy; do czego nam ona posłuży? Czy jest ona niezbędna?

9. Postaw na jakość
O ile w przypadku produktów kosmetycznych, zważając na niemal identyczne składy często można pozwolić sobie na oszczędność, o tyle w przypadku zakupu ubrań i dodatków warto szczegółowo przeanalizować.. metkę. Zastanów się, ile razy założysz daną rzecz, dzieląc cenę przez tę liczbę. Przykładowo - bluzka nieco gorszej jakości, której koszt to zaledwie dwadzieścia złotych może okazać się pozornie tania. Po czterech praniach straci ona zarówno kolor, jak i swój fason; koszt jednorazowego użycia wyniesie więc ok. pięciu złotych. Tymczasem jednokrotne użycie bluzki wykonanej z lepszego materiału o wartości stu złotych, noszonej np. raz w tygodniu przez okres roku, to zaledwie 1.90 zł. Wykorzystaj kody rabatowe Sarenza - dzięki nim możesz zaoszczędzić nawet pięćdziesiąt procent ceny z metki!

10. Uważaj na pozorne okazje
Na promocjach i wyprzedażach nie kupuj rzeczy, które na Ciebie nie pasują. Jeśli zaniesiesz je do przeróbki, do ceny zakupu musisz doliczyć koszt usługi - a to mogą nie być małe kwoty. Wniosek? Zawsze zastanów się dwa razy, czy cała operacja jest w pełni opłacalna. 


_____

Szanowne Panie, czy odkryłyście już magię wykorzystywania kodów rabatowych? Plusów jest wiele - choć oszczędne zakupy to naczelny z nich, bardzo często oferują one również interesujące gratisy oraz darmową dostawę. 
Jakie są Wasze sposoby na tak zwane rachowanie grosza? Podzielcie się nimi w komentarzach!